Monika Cieślak - Gdańsk

Psy w moim życiu były od zawsze. Gdy tylko nauczyłam się chodzić, ku przerażeniu mojej mamy uciekłam na podwórko sąsiadki mojej babci i wlazłam do budy suki Belli - owczarka podhalańskiego. Podobno agresywnej… Mimo, że miałam ciągły kontakt z psami moich dziadków i ciotki, wciąż chodziłam za moimi rodzicami, że chcę mieć pieska i zawsze mówiłam, że będę weterynarzem.  Pierwsze marzenie spełniło się, gdy miałam około 12 lat, a z drugim marzeniem troszkę chybiłam ;)

W moim rodzinnym domu często schronienie znajdowały różne przybłędy, które z nami mieszkały do czasu, aż znalazł się właściciel albo nowy dom. Aż w końcu trafił do nas Biznes - szpicowaty kundelek o wspaniałym charakterze. To był pierwszy pies, którym zajmowałam się samodzielnie. To ja jeździłam z nim do weterynarza, chodziłam na spacery, ja najlepiej znałam jego psychikę. Prawdziwy przyjaciel. Niestety żył tylko 4 lata.

Kiedy postanowiłam założyć swoją rodzinę, z moim mężem postanowiliśmy kupić psa. Ja już od dawna marzyłam o seterze irlandzkim a on zawsze miał w domu owczarki niemieckie. Ponieważ żadne z nas nie chciało ustąpić, zdecydowaliśmy się na dwa szczeniaki na raz :) I tak w 1999 roku, 1 czerwca pojawiły się u nas seterka irlandzka Kaja i owczarek niemiecki Max.

Wtedy też zaczęła się moja przygoda ze szkoleniem psów. Z Kają nie miałam żadnych problemów wychowawczych, za to Max był dla mnie wyzwaniem. Po wielu różnych niepowodzeniach, stosowanych “mądrych poradach”, które pogarszały nasza sytuację (ciągnięcie na smyczy, agresja) trafiłam na początku 2000 roku na listę dyskusyjną o szkoleniu klikerowym, poznałam nowe metody szkoleniowe i wspaniałych ludzi, których pasją jest szkolenie psów. Nie muszę dodawać, że wszystkie problemy z Maxem w końcu udało się rozwiązać. Kolejnym przełomem w mojej edukacji kynologicznej było seminarium z Turid Rugaas w 2001 roku w Warszawie.  Wtedy już wiedziałam, że kiedyś będę chciała dzielić się wiedzą o psach, pomagać ludziom zrozumieć ich psy oraz sprawiać, aby były one wspaniałymi towarzyszami codziennego życia.

Zaczęłam jeździć na obozy szkoleniowe, seminaria, w końcu zaczęłam szkolić inne psy. Najpierw znajomych, z czasem innych ludzi. Z grupą przyjaciół założyliśmy w 2002 roku organizację szkolącą psy asystujące dla osób niepełnosprawnych.  Kilkuletnia obecność w stowarzyszeniu była dla mnie ogromnym doświadczeniem, wiele się nauczyłam od innych jego członków, nauczyłam się, jak pracować z ludźmi i ich psami.  Zaczęłam też dzielić się swoją wiedzą na corocznych obozach majowych, organizowanych przez członków listy "Kliker", i prowadzić szkolenia psów. Często też moi znajomi polecali mnie swoim znajomym, gdy ich psy miały jakieś problemy i w ten sposób zaczęłam również pogłębiać swoje doświadczenie i wiedzę w pracy z psami trudnymi.  Obecnie poza prowadzeniem kursów i obozów zajmuję się głównie psami agresywnymi, lękliwymi czy nadpobudliwymi.  Sprawia mi to największą satysfakcję. To ogromna radość dla mnie, kiedy po kilku tygodniach  pracy widzę jak człowiek przestaje patrzeć na swojego psa jako źródło problemów (problemy przecież znikają :)) a widzi w nim przyjaciela. Kiedy widzę, że pies zaczyna rozumieć swoje miejsce w życiu i nawiązuje się między nimi ogromna więź. Dużą pomocą w pracy z psami agresywnymi było poznanie Grishy Stewart oraz opracowanej przez nią metody Behavior Adjustment Training.

Uczę się cały czas.  Uczestniczę w seminariach, szkoleniach, mam stały kontakt ze specjalistami (również zagranicą) z ogromnym doświadczeniem i dorobkiem behawiorystów i szkoleniowców. Staram się uczyć od najlepszych i przekazywać tę wiedzę innym.

Moi domowi pupile to obecnie: Kaja - niewidoma 12-letnia seterka irlandzka, Tofik - adoptowany ponad dwa lata temu dziś już 10-letni seter szkocki, oraz ich przyjaciółka i towarzyszka zabaw - kotka Kaveri. Niedawno do naszego stada dołączyli "tymczasowicze" dwa setery angielskie 14 letnie - Snoopy i Starrlet.

Update: 31 sierpnia 2011 odeszła za Tęczowy Most - Starrlet znad Strzyży :( Była z nami bardzo krótko, zaledwie 7 miesięcy a bardzo ją pokochałam. W marcu 2012 pożegnałam Snoopka. 

Luty 2012 - Do naszego stada dołączył nowy członek - szczeniaczek -  springer spaniel Zizzi (Tiamant Ice Cream)

Grudzień 2012/Styczeń 2013 - na zawsze odeszły moje ukochane psy: Kaja (lat prawie 14)  i Tofik (lat 12).

Sierpień 2013 - powitaliśmy w naszym stadzie kolejną seterkę - szczeniaczka Mimmi (Merida Madra Rua)

Czy wiesz, że...

Niektóre produkty, które spożywamy mogą być szkodliwe dla naszego psa. Należy m.in. unikać podawania psu: czekolady i innych produktów zawierających kakao, rodzynków, cebuli i czosnku, surowych ziemniaków, większych ilości wątróbki.

Rzetelna Firma